czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 7

Z nimi praca to szaleństwo! Antosia ganiała go po całym domu z łyżkami...Ale w 3 (aż!) godziny uporaliśmy się. A więc zrobiliśmy plakaty, pozamawialiśmy alkohol (dzięki Liam'owi), jedzenie, zaprosiliśmy ludzi z ulicy, nawet taką nową. Wczoraj wprowadziła się. Mieszka obok mnie. Spoko laska. Ma styl trochę taki rock'owy lub metal'owy? Kto wie. Niby też słucham rock'a ale ubieram się normalnie, ale też ona potrafi ubrać się po dziewczyńsku. Przynajmniej tak przyjechała do nowego domu, ale drzwi otworzyła nam już w innym wydaniu.
-No dobra- powiedziałam po bitwie na poduszki.- Wszystko załatwione. Mama z ojcem dziś wyjeżdżają delegacje i wracają w poniedziałek- powiedziałam jednym them.- Ojeju. To już jutro...
-Och, no przecież sama chciałaś, aby ta impreza się odbyła- powiedział Liam.
-No taaakkkk- powiedziałam i wyjrzałam przez okno. Basen? Nigdy nie pamiętałam, żeby mieli basen. Ale dobra. Nabrała mnie dziwna ochota...- Liam? Ile głębokości ma basen?
-Basen? A tak basen. Nie wiem, około, hmmm... - zamyślił się.- Jest głęboki. Około 3 metrów.
-Znakomicie-powiedziałam i otworzyłam okno. Słyszałam jeszcze krzyki, ale zaraz otuliła mnie woda. Wypłynęłam na wierzch i zobaczyłam Antosie, Liam'a i... jego tatę.
-Wyjdź z basenu- powiedział poważnym głosem. Wykonałam polecenie, i zauważyłam, że moja bluzka przywarła do ciał, przez co widać mój biały stanik. spojrzałam w dół, i spodnie też prześwitywały moje koronkowe majtki. Spojrzałam, na nich i pobiegłam do domu. Zamówiłam pizze, bo wiedziałam, że za nie całe 15 minut przyjdzie Antosia. Pizza dojechała po 20 minutach, a jej nadal nie było. Wzięłam 4 puszki coli, pizze, i usiadłam w mokrych ubraniach owinięta kocem, i zaczęłam jeść pizzę i oglądać nie wiem który raz z rzędu 1 sezon 'Pamiętniki wampirów'.  Zjadłam już pizzę, wypiłam 3 puszki coli i byłam w trakcie 4 no i zbierałam się za oglądanie 7 odcinka, kiedy zobaczyłam całego w krwi Clarck'a.
-O matko!- krzyknęłam i zrzuciłam tekturę po jedzeniu, i zerknęłam na zegarek była 1 nad ranem.- kto ci to zrobił?!
-Daj spokój! Nie twoja sprawa!- krzyknął na mnie.
-Jak nie moja?! To daj chociaż obejrzeć i nałożyć opatrunek!?- krzyknęłam.
-Dobra...-mruknął.
-Idź do łazienki i zdejmij bluzkę! Zarz przyjdę!- krzyknęłam i poszłam po apteczkę. Pobiegłam do łazienki i zobaczyłam go w samych spodniach po chylonym nad umywalkę. Kurczę, ale mój braciszek jest przystojny.
-Dobra- rzekłam.- A teraz obmyj twarz.-wykonał polecenie. -Siadaj na sedesie. Dobra masz rozwalony nos. Poszłam do szafki gdzie trzymam z mamą kobiece 'opatrunki'. Wyjęłam 2 tampony i  położyłam na pralce, która stała obok. Opatrzyłam nos, wytarłam krew, i 'opatrunki' wsadziłam do Clarck'owego nosa.
-A teraz opowiedz mi kto ci to zrobił. Hy?
-Oj no tacy chłopaki...
-Chodzi o dziewczynę?- spytałam. Dlaczego zawsze ja muszę grać taką opiekuńczą?
-No, tak...- powiedział i spuścił wzrok.
-No jutro jest impreza. Znaczy się dzisiaj, więc poznasz jakąś laskę- posłałam mu ciepły uśmiech odwzajemnił.- Dobra jest godzinaaa- wyciągnęłam telefon.- 2 rano, więc teraz do łóżka, a potem trzeba cenniejsze rzeczy schować, i ogarnąć co nie co.
-Dobra to dobranoc.
-Dobranoc- poszłam do pokoju, położyłam głowę na poduszę, pachnęła innym zapachem.
-'To pewnie po Harrym' -pomyślałam. Ustawiłam budzik na 10, i w mgnieniu oka usnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tata! Jest 7! 8 postaram dodać się jak najszybciej! Oj będzie imprezka!






Lou...

                                                    Rapunzel
                                                                                         xx

2 komentarze: